lirik.web.id
a b c d e f g h i j k l m n o p q r s t u v w x y z 0 1 2 3 4 5 6 7 8 9 #

lirik lagu quebonafide

Loading...

[intro]

[quebonafide]
dobry wieczór, niezmiernie mi powitać państwa miło, miło mi niezmiernie powitać państwa na… moim ostatnim koncercie
jestem… jest…

[utwór 1: trawa]

[zwrotka 1]
gdybyś był oceanem to byś chciał być rzeką
jeśli tankowcem ~ no to pewnie motorówką
byłbyś rokoko no to chciałbyś być art déco
i tak w kółko, i tak w kółko, i tak w kółko
gdybyś był niebem ~ chciałbyś być ziemią
gdybyś był słońcem to księżycem tak byś chciał
gdybyś miał złoto ~ wolałbyś srebro ~śmiech w tle~
chciałbyś malować ty, a piszesz, powiem tak:
żyłem w syfie i feng shui, wszędzie czułem stres tych ulic
wszędzie znajdziesz stratnych ludzi, dobrych też
czymkolwiek się nie znieczulisz, gdzie niе spojrzysz to z natury
trawa z drugiej strony jakaś taka wiesz…

[refren]
bardziej ziеlona, tak błyszczy się
i przystrzyżona jakby lewy po niej biegł
w najnowszych korach, w koszuli diora
choć nawet nie wiem czy robią piłkarski merch
[zwrotka 2]
gdybyś był marcin dubiel to chciałbyś być błoński
gdybyś był frizem nie chciałbyś być żadnym z nich
gdybyś na emigracji był chciałbyś do polski
gdy jesteś w polsce to narzekasz na ten syf, powiem tak:
żyłem w mieście, żyłem na wsi, no i wszędzie gdzie popatrzysz
jak się zastanowić to jest ten sam case
choćbyś życie miał jak gwiazdy, na granicy wyobraźni
i tak trawa z drugiej strony zawsze jest…

[refren 2]
bardziej zielona, błyszczy się tak
i przystrzyżona jakby ktoś miał w golfa grać
najdroższym kijem co parę piłek
leciutko wbije, bo ma grafitowy shaft, shaft, shaft

[interludium 1]

[quebonafide]
słuchajcie jak wypadki chodzą po ludziach
to po mnie już raczej biegają i to w lekkoatletycznych kolcach
albo w żołnierskich trepach, bo ostatnio się dowiedziałem na przykład, że [?]

muzyczną przygodą i rozkładam sobie ją punkt po punkcie
to zdecydowanie mogę powiedzieć, że najbardziej żałuje tego, że kiedyś [?]
pożyczka od samego siebie, a te raty
które musiałem spłacać były coraz
wyższe i wyższe i to oprocentowanie rosło
aż osiągnęło stan krytyczny i powiem wam ile mnie to kosztowało [?]
i tak mimo wszystko to było zdublowane czy jestem członkiem zgromadzenia 33, dzisiaj mogę już śmiało odpowiedzieć, że nigdy się tego kurwa nie dowiecie [?]

bo teraz się czuję jakbym podpisał jakiś przeklęty papierek
gdzie głównym kredytodawcą jest mój układ dopaminergiczny
a główną windykatorką ~ noradrenalina i chyba tylko jason statham jest w stanie to zrozumieć, bo
pamiętam jak wracałaś, odchodziłaś, a ja za każdym razem się modliłem na klęczkach żeby~

[utwór 2: noradrenalina]

[intro: sobel]
żeby z tobą zatańczyć, ten jeden raz
ten jeden raz, ten jeden— oh

[zwrotka 1: quebonafide]
nagle gdy cię więcej mam robię żwawo parę pompek
kręcę sam na palcu świat i gram w padla z panem bońkiem
z tobą mogę sprzedać targ i to drożej o połowę
jak mi dajesz taki haj, w słowo wchodzę z sołowowem
nawet gdybym się utopił, z tobą potem sięgnął dna
i tak będzie wszystko oki, jakbym patrzył w listę zpav
z tobą siądę na wagonik i na karuzeli vat
chcę hormony mieć w harmonii, ale ty mnie kusisz tak

[refren: sobel]
żeby z tobą zatańczyć, ten jeden raz
ten jeden raz, ten jeden— oh
z tobą zatańczyć, ten jeden raz
ten jeden raz, ten jeden— oh
[zwrotka 2: quebonafide]
będę chciał marka kondrata no to napadnę na bank
z tobą latam jak mistrz świata, jakbym kierował mig~2
jakbym kierował f1, przeczytam dziś cały mój spam — boże ale stan
kręcimy musical i dzwonię do szyca, że ma być na dzisiaj, dawaj palmę w cannes
zapytaj się rycha czy obok tedzika by wjechał na feat’a, a on powie: “tak”
bo wszystko to olać i jak piotr sikora zastrzeliłbym dwustu raperów na raz
jeszcze jeden, jeszcze jeden strzał
jeszcze jeden, jeszcze jeden strzał, woah

[refren: sobel]
żeby z tobą zatańczyć, ten jeden raz
ten jeden raz, ten jeden— oh
z tobą zatańczyć, ten jeden raz
ten jeden raz, ten jeden— oh
z tobą zatańczyć, ten jeden raz
jeszcze ten jeden raz, ten jeden— oh
z tobą zatańczyć, żeby z tobą zatańczyć
żeby z tobą zatańczyć, ten jeden— oh

[outro: sobel]
oh, yeah
dałaś mi odlecieć gdzieś
zabrałaś do porażek mnie
piękny… ~uderzenie w drzewo~ sen

[interludium 2]

[terapeuta 1]
dobrze pan sypia ?

[quebonafide]
7~8 godzin

dieta ?
zbilansowana

[lekarz]
sylwetka widzę zdrowa
sport uprawia pan, rozumiem ?

[quebonafide]
regularnie siłownia
ale muszę przestać bo zaczyna być widać

[terapeuta 2]
może stres ?

[quebonafide]
jaki kurwa stre~
żadnego stresu, kortyzol w normie, prolaktyna w normie, próby wątrobowe, alt, ast w normie
morfologia prawidłowa

[niewidoczna na ekranie osoba]
a może panu jest potrzebne zwierzątko?

[quebonafide]
jestem właścicielem 3 psów
mam 3 psy i dużo okolicznych kotów

[terapeuta 3]
może to kwestia uczulenia na sierść?

[quebonafide]
badałem i to nie to

[terapeuta 2]
może to uczulenie na badania?

[utwór 3: diagnoza]

[zwrotka 1: noam zylberberg & quebonafide]
a może to przez brak witamin lub żelaza?
wygląda pan jak duch, co straszy na cmentarzach
a może to przez układ gwiazd, bo jedna spada?
albo zły czas, bezbarwny gaz? lub błąd lekarza…
a może wrogi formaldehyd, mikrobiota lub apetyt?
może geny, trudy sceny albo sława?
co mam zrobić, czym to leczyć? microdosing, floating, streching
jeden radzi, drugi kadzi i odradza

[refren: noam zylberberg, quebonafide, obaj]
zróbmy tak, że poprawmy wszystko
relaks, dietę, leki i sen
zróbmy tak, poprawmy to tylko
niech nie będzie gorzej niż jest
chociaż ciutkę, przynajmniej kapkę
poczuć lepiej wreszcie się chcę
z lepszym skutkiem coś niecoś łatwiej
już nie będzie gorzej niż jest

[zwrotka 2: noam zylberberg, quebonafide, obaj]
a może to po twitterowych komentarzach?
może za mało pił pan wody, gdzie oaza?
może to klątwa albo diabeł tu przeszkadza
za gruby portfel, dobrodziejstwo inwentarza?
może przez płytę uzi verta, dawne życie, weekend w berghain?
albo przez to, że mam skórę w tatuażach? (oh…)
lub przez płytę playboi carti, myśli wciąż mam nieodparte
że to wszystko jest już żartem, hej zabawa!

[refren: noam zylberberg, quebonafide, obaj]
zróbmy tak, że poprawmy wszystko
relaks, dietę, leki i sen
zróbmy tak, poprawmy to tylko
niech nie będzie gorzej niż jest
chociaż ciutkę, przynajmniej kapkę
poczuć lepiej wreszcie się chcę
z lepszym skutkiem coś niecoś łatwiej
już nie będzie gorzej niż źle

~stepowanie~

[outro: quebonafide]
a może tak, a może nie, a może a, a może b?
a może łeb jak kanye west mam lekko zryty?
i nie wiem sam już czego chcę, podwójne d, wysokie c
a może zen da tylko spokój od muzyki?

[quebo otwiera drzwi]
~aplauz~
[drzwi się zamykają]

[quebo stoi sam w białym pokoju]
~stepowanie~

[z okien leję się glut]

~kroki quebo~

[pojawia się glut]

[glut pojawia się przed quebo i się do niego zbliża]

[glut pożera quebo]

[glut wypluwa buty quebo]

[utwór 4: wielka przyjemność]

[zwrotka 1: quebonafide]
wielka przyjemność i silny ból
leży z biografią virgini woolf
wziąłem już somę, bromek i sód
także dobranoc
wielka przyjemność i silny ból
na głowie stoję, a świat u stóp
a potem tonę i nie mam kół
znowu ten amok, znów

[refren: quebonafide]
lit, chloral (ah), bi~polar (ah)
i~miona miewa różne ten stan
być ponad chcę, a w złych szponach
mnie ma i~ronia
można tylko się śmiać, więc

[bridge: quebonafide]
nie wiszę pieniędzy sentino ~klaskanie w tle~
mam większe problemy niż on
chciałbym by to mnie nie zabiło
ale coraz częściej mam dość

[zwrotka 2: quebonafide, quebonafide & chór]
wielka euforia i silny zjazd
teraz się czołgam by wzbić do gwiazd
a mój materac przyciąga tak jakby miał magnes, oh
wielka euforia i silny zjazd
ile to potrwa odliczam czas
kosmiczny haj jakoś nagle spadł
ktoś przeciął kable znów
i tylko

[kamera wchodzi do wnętrza głowy quebo]

[refren: quebonafide & chór]
lit, chloral (ah), bi~polar (ah)
i~miona miewa różne ten stan
być ponad chcę, a w złych szponach
mnie ma i~ronia
można tylko się śmiać, więc

[outro: quebonafide]
skończyłem z rapem, robię kino ~klaskanie w rytm w tle~
teatrzyk, musical czy show
a tamten kabaret już minął
nawet jak bawiło cię to
ha, ha, ha, ha, ha, ha…

[interludium 3]

[quebo mówi do mikrofonu przed publicznością]

[quebonafide]
ekhm… ekhm…
mieliście kiedyś tak że sprzedaliście milion płyt, zwiedziliście cały świat, rzuciliście karierę w peaku i zaczęliście studiować technologię żywności, a potem sprzedawać ryżowe kulki lodowe?
nikt tak nie miał?
a mieliście kiedyś tak że najchętniej schowalibyście się we własnej głowie i całymi dniami rysowali najmroczniejsze scenariusze, mimo że dookoła wszyscy dają kolorowe kredki, ale jedynym szczęściem jest narysowanie nimi sm~tku, ktoś tak miał?
na pewno mieliście tak że podczas dep~~~ji, nie chcieliście z nikim rozmawiać, chowaliście się pod kołdrę, w łóżku, siedzieliście tam całymi dniami, i dopiero się podnieśliście jak się okazało że nie można spać w sklepie meblowym

[mężczyzna z publiki]
(ja kiedyś pracowałem w meblowym)

[quebonafide]
to może…
może opowiem wam o tym że, są takie momenty kiedy niemożliwe wcale nie jest mi aż tak bardzo straszne
i są takie momenty kiedy człowiek jest w stanie zatańczyć na pierścieniu saturna z błyskiem w oku i nie czując żadnego zmęczenia
i… jechać pod górkę na jednym kolę, bez nawet odrobiny zadyszki

[quebo idzię przez restaurację]

[quebonafide]
i czujesz jakbyś mógł wyprzedzić ten motocykl, który jeździł przed tobą, nawet ogromnie
i czujesz, że bez żadnego problemu mógłbyś dogonić ten skuter, nawet na rowerze, motor na rowerze
i czujesz jakbyś mógł…

[zwrotka: quebonafide]
…stworzyć świat w pięć dni, nie odpoczywać nawet dzień
pieprzyć weekendy, rzucić na wszystko wielki cień
wskrzesić r&b, zapomnieć to, że [?]
wygrać mistrzostwo z wisłą płock
a nawet mecz z mołdawią, polską, tak, nie pędźmy
już łatwiej byłoby zaśpiewać z lewym “candy”
wjechać lambo na everest
w sumie, to mógłbym je tam wnieść, w sumie, to wnieść ich sześć
mount everest na everest, [?]
a potem nagle siły słabną

[quebo upada na łóżko]

[ktoś przynosi quebo leki]

[quebo przepija leki]

[utwór 5: czarne plaże, białe lwy]

[zwrotka 1: quebonafide & ???]
myślisz: “w życiu już widziałem wszystko — czarne plaże i białe lwy
minerały i finały mistrzostw, gdzie odrabia ktoś w pięć minut zero trzy”
myślisz: “w życiu już widziałem tyle, że mnie raczej nie zaskoczy nic
piramidy, dżungle i świątynie, ósme poty, koty co zeszły na psy”

[refren: quebonafide & ???]
ale nagle wchodzi antek królikowski, yeah
z tą galą, którą chcesz czy nie chcesz znać
i nagle płacisz stówę za dwa gofry, yeah
na jednej z polskich nadbałtyckich plaż
nie ma tak głupich rzeczy, by nie mogło być głupszych
i tak głupich rzeczy, by nie trafił się ktoś
kto do ognia oliwy jeszcze troszkę dorzuci
więc siądź z nami razem i to śpiewaj na głos

[zwrotka 2: quebonafide & ???]
myślisz: “w życiu już widziałem wszystko — pomidory w reklamówce bossa
czarno~białą tęczę, gangliona na ręcę i magdę gessler w prostych włosach
myślisz: “w życiu już widziałem wiele — abstynenta, który wali browar
urbana w kościele i to co niedzielę, audiotele gdzie dzwoni niemowa

[refren: quebonafide & ???]
ale nagle wchodzi jakiś typ bez kończyn, yeah
zaczyna tańczyć i na głowie stać (woo)
i wiesz już, że to chyba się nie skończy, nie
a świat ma jeszcze parę nowych warstw
nie ma tak dziwnych rzeczy, by nie mogło być dziwniej
i tak dziwnych rzeczy, by nie trafił się ktoś
kto bez rąk w zapasach, by założył ci dźwignię
więc siądź z nami razem i to śpiewaj na głos

[zwrotka 3: quebonafide & ???]
myślisz: “w życiu już widziałem wszystko, a na pewno wszystko to com chciał
haute cuisine i przydrożne bistro, stosunkowo blisko, kilka fajnych ciał”
myślisz: “w życiu już widziałem tyle, że mnie nie zaskoczy byle myk
kariera w avonie, wini na triathlonie — zawodowiec, z którym wygrał freak”

[bridge: quebonafide & ???]
ale nagle wchodzi—
~antek królikowski gra na harmonijce~
tarara, rarara, rarararararara
rara, rararararararararara
tara, rarararararararararara
tara, rararararararararara

[outro: ???]
może gdyby pociąg był na czas
może gdyby małysz zgolił wąs
może gdyby bentley był na gaz
ktoś fortunę zbił na amber gold
może gdyby w mieście wyrósł las
a rutkowski gdyby zgubił trop
może gdybym cieszył się choć raz
nie, nie wierzę w to, to był photoshop

[utwór 6: melisa]

[intro]

[wrona 1]
czy mógłbyś mi załatwić bilet na okiego?

[wrona 2]
czy twój menadżer kogoś od matczaka zna?

[wrona 3]
czy mógłbyś wysłać nam coś charytatywnego?
bo chcemy uratować kulawego psa

[wrona 4]
mój brat ma urodziny, chciałbyś go pozdrowić?

[zwrotka 1: quebonafide]
w sumie bym nie chciał, ale w sumie co mi tam
na imieniny, zaślubiny i rozwody
film krótkometrażowy też podeślę wam
coś we mnie pęka, przecież miało być w poziomie
a okazuje się, że teraz ma być pion
jeszcze z dzieciakiem bez ramienia skleję pionę
i dla głuchego nagram jakiś piękny song

[refren: quebonafide]
a potem znów dom
i tutaj mam to czego chciałem
z daleka od wron
kiedy już mnie znudzi krakanie
tam czeka ta melisa, melisa, melisa, koc
to lepsze niż wernisaż, recital, tenis, lacrosse
a teraz już dom
i tutaj mam to czego chciałem
i to jest mój schron
kiedy wokół bombardowanie
tam czeka ta melisa, melisa, melisa, koc
to lepsze niż wernisaż, recital, tenis, lacrosse
a teraz już dom

[zwrotka 2: quebonafide]
ona ma szpilki sięgające pod sam sufit
on już na całe życie zrobił biznesplan
mówi, że skuter elektryczny muszę kupić?
a w ich garażu dziesięć spalinowych aut
nie jest im obcy los topniejących lodowców
choć za ich pensje pewnie przeżył bym sto lat
chociaż ich pies podobno ma chorobę morską
mówią, że muszą kupić jeszcze trzeci jacht
a to przyjęcie kosztowało roczną pensję
oni pytali tylko gdzie posadzić nas
jeżeli mogę tutaj mieć małą sugestię
na elektrycznym krześle w sumie dajcie dwa
dwa, dwa, dwa, dwa

[przejście: jakub józef orliński]
choć za ich pensje pewnie przeżyłbym sto lat

[refren: quebonafide]
a potem znów dom
i tutaj mam to czego chciałem
z daleka od wron
kiedy już mnie znudzi krakanie
tam czeka ta melisa, melisa, melisa, koc
to lepsze niż wernisaż, recital, tenis, lacrosse
a teraz już dom
i tutaj mam to czego chciałem
i to jest mój schron
kiedy wokół bombardowanie
tam czeka ta melisa, melisa, melisa, koc
to lepsze niż wernisaż, recital, tenis, lacrosse
a teraz już dom

[outro: quebonafide, oki, mata]

[wrona]
czy mógłbyś mi załatwić?

[quebonafide]
nieeeee!

[mata]
czy twój menadżer kogoś od matczaka zna?

[utwór 7: igły, soczewki, samoloty]

[intro]
podobno jest lekarstwo na agorafobię
niestety nie mogę go wziąć, jest tuż za rogiem
nie jestem ani jezusem, ani pół~bogiem, może
mógłbym się zająć gamingiem, zająć się blogiem
bo poza ogrodem nie ruszyłem się z domu od trzech miesięcy
ani dla miłości, ani dla pieniędzy
w środku odzywa się głos, cichy, dziecięcy
ma ton strachliwy, ma ton przejęty
chciałbym—

[zwrotka 1]
przebiegnę piątkę w kilkanaście minut
wezmę na klatę stówę, na przysiad też
bez odpoczynku dojadę do rzymu
i zawsze dopnę, kiedy postawię cel
slumsy, fawele, oo, lodo~kąpiele, oo
nie towarzyszy temu raczej żaden stres
grałem stadiony, oo, biznes~ikony, oo
ale jest taka jedna bardzo mała rzecz, że, że

[refren]
boję się igieł i samolotów, oo i w moim oku boję kontaktowych szkieł
być na widoku, oo i szarych bloków, oo, czasami mnie przerazi nawet własny cień
nie to, że boję się wszystkiego, choć nie wiem sam dlaczego
każdego pieprzonego ranka, czegoś boję się
i kiedy już zaczynam myśleć, że dziś nie zatrzyma nic mnie
nagle myślę chyba, że choroba, albo nagła śmierć
~aplauz~

[przerwa instrumentalna]

[zwrotka 2]
boję się tirów, boję się ludzi
boję się… o tym to się nawet boję mówić
i choć najstraszniejszy horror to jest dla mnie jedno wielkie nic
boję się małych rzeczy, albo zwykłych dni
gonili mnie całą ekipą z baseballami, narządy i organy
czerwone jak wiśniowe wino, krew
i~i~i spałem z wampirami, strzelali i rzucali
nie przeraził mnie też ciążowy test, a—

[refren]
boję się igieł, ah, i samolotów, ah i w moim oku boję kontaktowych szkieł
być na widoku, ah i szarych bloków, ah, czasami mnie przerazi nawet własny cień
nie to, że boję się wszystkiego, choć nie wiem sam dlaczego
każdego pieprzonego ranka, czegoś boję się
i kiedy już zaczynam myśleć, dziś nie zatrzyma nic mnie
nagle myślę chyba, że choroba, albo nagła śmierć

[zwrotka 3]
żaden slender man, ani fit z met gali
ani gorszy dzień, ani że przerwali
kręcić „na wylocie”, po trzecim sezonie
dobra, ja pierdolę, nikt nie wie co to jest
boję beatów z drillu i dymu na grillu
boję kokainy, więc się proszę zmiłuj
typów co na murku siedzą tak jak ptaszki
boję się smaku porażki

[quebo schodzi ze sceny]

[instrumentalne outro]

[interludium 4]

[robert gonera]
myślałem o niej tyle że myślałem że jest zmyślona
jej barwa głosu była… ah
nie wiem jaka była, ale to był piękny kolor
mały zmysłowy skandal
przecież nawet się do siebie nie rymowaliśmy
i próbowałem się do tego zdystansować
ale chyba nie potrafiłem być tak bezwzględnie logiczny
wiem jaki zapach perfum wtedy miała, smak gumy balonowej jakie żuła i kolor butów jakie zakładała, tylko nie wiem kurwa sam co czułem
stałem za nią murem, nie oddałbym jej za chiny ludowe
a ona uciekła z pierścionkiem jak frodo do mordoru, rozmiar 11
kiedy jeszcze możesz przestać, nie chcesz
kiedy chcesz przestać, nie możesz
wszystko się zmieniło a ja nawet nie zdążyłem pstryknąć palcami
kiedyś byłem pięknym meblem, potem pierdolonym rupieciem
a taka z nas była fajna para, a i nagle jakby nas wciągnął okap
ironia lodu bo… bo nic się tak nie łamie jak serce
żaden biszkopt, krakers, opłatek
na końcu jest szaleństwo albo rozpacz

jak się czuje ?
ja już nie czuję, jak na wojnie opiumowej, ciężko się pozbierać
lubiłem się z tobą rozerwać, szkoda że nie ma kto zżyć teraz
miałem coś czego nie miał nikt, ją
ale~

[quebonafide]
bez się łamie kiedy kwitnie
okej
przez 6 lat próbowałem namalować jej serce ale ręka mi drżała – zobacz
i już sam nie wiem czy ja to zjebałem czy ona to zjebała – w sensie ta choroba

~aplauz~

[utwór 8: nie życzę ci źle]

[refren]
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle

[zwrotka 1]
może, tylko by nietoperz wkręcił ci się w łeb
może, żeby ci zamknęli ulubiony sklep
by przykleił się jak rzep, pech z tych nie kończących
żebyś po sp~cerze czuła się jak maratończyk
żeby ci urosły wąsy, brwi się połączyły
żeby nikt nie zadzwonił w twoje urodziny
rajstopy się pomarszczyły, sweter skurczył w praniu
mandarynki miały pestki, kik nie miał rozmiarów

[refren]
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle

[zwrotka 2]
całym rokiem, żeby śniła ci się moja ex
żeby na wywiadach ciągle pytali o wiek
żeby zawsze padał śnieg, gdy jedziesz nad morze
perpetuum mobile ci stanęło na przeszkodzie
żeby zakurzony dywan spadał ci z trzepaka
żeby cię zwolnili z żabki albo ze zmywaka
toksycznego chłopaka, żebyś pokochała
i nie miała już orgazmów, tylko udawała (ah)

[refren]
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle

[zwrotka 3]
żebyś nawet goła już nie była s~xy
wojtek gola ci powiedział, że już go nie kłęcisz
żeby stalker śledził cię najbardziej natrętny
wszystkie kwiatki zwiędły i bolały zęby
żebyś słodkie dzieci miała jedynie w bullerbyn
cały odłożony hajs wydała na błędy
żeby cię zamknęli za—ahehe—handy
żeby ci wszystkie nudesy z galerii wyciekły

[refren]
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle

[outro]
źle, e~eh
nie życzę ci, życzę, nie życzę ci źle
nie życzę ci, życzę, nie życzę ci źle
nie życzę ci, życzę, nie życzę ci źle
nie życzę ci, życzę, nie życzę ci źle
~płacz~
(nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle
nie życzę ci źle)
mm, ah, okej
~aplauz~

[interludium 5]

[quebo idzie po plaży i spotyka andrzeja grabowskiego]

[andrzej grabowski]
no i co? zostałeś sam
ahh, to chyba nie jest takie straszne, co?
troja nie spłonęła, piekło nie zamarzło
ale na wszelki wypadek, możesz naostrzyć łyżwy, bo wiesz…
w życiu nigdy nie wiadomo kiedy się znowu zrobi ślisko
no, masz całe łóżko dla siebie, bez szturchania, bez walki o kołdrę
jak już raz komuś serce pęknie, to więcej nie pęka, tylko trzeszczy
także nie dramatyzuj, samotność to nie wyrok, samotność to wolność
wolność w kapciach
także wyciągnij z tego wnioski, a przede wszystkim, wyciągnij z tego tę swoją drzazgę

[katarzyna figura]
kochanie!
kochanie no chodź, proszę
późno już

[andrzej grabowski]
no, i pamiętaj, bez przesady

[katarzyna figura]
no już!

[andrzej grabowski]
już, już biegnę, biegnę, biegnę, przepraszam bardzo, bardzo przepraszam na prawdę, przepraszam

[katarzyna figura]
chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź, chodź

[andrzej grabowski]
idziemy, chodźmy, chodźmy, już, już
no…

[katarzyna figura]
to jesteś naprawdę, nie można cię zostawić na chwilę samego
zawsze się gdzieś zawieruszysz

~dźwięk syren~

[utwór 9: kc, lecz… bez przesady]

[zwrotka 1: quebonafide]
nie skoczyłbym za tobą w ogień, bo
nic nie wypłaci nam ubezpieczyciel
od tego w chacie mamy wodę, wąż
i jeszcze dwie gaśnice, więc nie zapali się
nie dałbym sobie raczej uciąć rąk
by cię ocalić, bo to w kurwę głupie
i tak ci nie doszyją ich jak coś
oddałbym krew czy pot, ale mam inną grupę

[refren: quebonafide]
kc, lecz… (oh, lecz…)
kc, lecz… bez przesady

[zwrotka 2: quebonafide]
nie wrócę z miasta w tym tygodniu znów
bo boisz się pająka przy garażu
a jeśli szósty raz zgubiłaś klucz
poczekaj u sąsiadów, wyrób dwa od razu
nie chcę rozmyślać cały boży dzień
czy ross i rachel w końcu będą razem
bo po sto razy chcesz oglądać friends
i mam wyłączyć mecz, gdy tylko się pojawisz

[refren: quebonafide]
kc, lecz… (oh, lecz…)
kc, lecz… bez przesady

[zwrotka 3: quebonafide]
chyba chcę spędzić sylwestrową noc
trochę inaczej niż u twojej bestie
nie stęskniłaś się raczej tak od świąt
wolałbym patrzeć jak chleb się zatapia w pleśni
przecież chcę razem z tobą stworzyć dom
mieć syna, córkę albo czwórkę dzieci
niech nawet będzie jeszcze mały kot
bo po co kłócić się o jakieś błahe rzeczy

[refren: quebonafide & chivas]
kc, lecz… (oh, lecz…)
kc, lecz… (mm, okej)
kc, lecz… (dobra, słuchaj, oh, lecz…)
kc, lecz…

~klaskanie~

[przejście: chivas & dziewczyna z widowni]
na, rara, rara
rararararara, rara, rara
w tw— ooh
skoro powoli umieramy
ta miłość może ranić, a ja się nie dam zabić (kuba!)
także—

[outro: chivas, quebonafide, obaj, (dziewczyna z widowni)]
kc, lecz bez przesady, że
(kc, lecz…) na koniec świata będę biegł by zobaczyć cię (kuba!)
(już bez przesady) i żadnych słów: “bez ciebie nie dam rady” (kc, lecz…)
tatuaży też
(kuba! aaa! kuba! kuba!)

[interludium 6]

[robot~quebo]
wreszcie udało mi się znaleźć względny spokój
wszystko wskazuje na to że, nie ma już wzlotów, nie ma upadków
codzienność zaczyna przypominać archiwum uporządkowanych zdarzeń
nie rozpraszają mnie żadne nie potrzebne emocje
dziś na pytanie czy jestem szczęśliwy, które usłyszałem od osoby spotkanej na ulicy

[quebonafide]
odpowiedziałem że: świat nas nie krzywdzi, tylko czasem mózg sabotuje

[utwór 10: wkrótce]

[zwrotka 1: quebonafide]
z dużej chmury spadnie mały deszcz
ktoś ci powie: „pa”, ktoś inny: „cześć”
a ten pech co wczoraj tak cię jeszcze straszył
nie skaleczy więcej, będzie kłębkiem waty
ty zapomnisz straty i przestaniesz toczyć spór
szczyty rozpaczy zmienisz w przenoszenie gór
coś będzie ważyć, ale lekki będzie duch
a bieg historii nagle zwolni w miękki trucht, bo

[refren: quebonafide]
wkrótce będziesz czuć się lepiej, wkrótce znów
zrobisz łatwo każdą z tamtych trudnych spraw, coś o tym wiem
wkrótce znów będziemy tańczyć pośród chmur
śpiewać „fly me to the moon” i „piękne dni”, w przepiękny dzień, może

[zwrotka 2: quebonafide]
nie zmieni się w kac kolejny drink
crush co kiedyś olał będzie geek
no chyba że to podpucha, bo sam nienawidzę słuchać kiedy mówią mi do ucha „będzie git”
nocna czekolada, pójdzie w tyłek, cycki
już nie myślisz o tym co, kto o tym myśli
nawet jak marudzą wszyscy pesymiści
chłodną głowę wyślij w tropikalne wyspy
wolny hamak gdzieś na plaży
książka, cień po długim dniu
czysty zlew bez brudnych naczyń
nowy balans jak ten but
same załatwione sprawy
wreszcie można zrobić uf (uf)
koszmar zniknie, reszta pyknie
no i życie, słodkich snów bo…

[refren: quebonafide & chór]
wkrótce będziesz czuć się lepiej, wkrótce znów
zrobisz łatwo każdą z tamtych trudnych spraw, coś o tym wiem
wkrótce znów będziemy tańczyć pośród chmur
śpiewać „fly me to the moon” i „piękne dni”, w przepiękny dzień, może
wkrótce będziesz czuć się lepiej, wkrótce znów
zrobisz łatwo każdą z tamtych trudnych spraw, coś o tym wiem
wkrótce znów będziemy tańczyć pośród chmur
śpiewać „fly me to the moon” i „piękne dni”, w przepiękny dzień, może

[refren: quebonafide & chór]
wkrótce będziesz czuć się lepiej, wkrótce znów
zrobisz łatwo każdą z tamtych trudnych spraw, coś o tym wiem
wkrótce znów będziemy tańczyć pośród chmur
śpiewać „fly me to the moon” i „piękne dni”, w przepiękny dzień, może
wkrótce będziesz czuć się lepiej, wkrótce znów
zrobisz łatwo każdą z tamtych trudnych spraw, coś o tym wiem
wkrótce znów będziemy tańczyć pośród chmur
śpiewać „fly me to the moon” i „piękne dni”, w przepiękny dzień, może

[interludium 7]

[martyna byczkowska]
[?]
to może my przyśpieszymy

[quebonafide]
dzień dobry, część
część, część

[martyna byczkowska]
o, hej

[quebonafide]
hej
kuba, miło mi cię poznać

[martyna byczkowska]
martyna
mi też, no

[quebonafide]
fajnie że jesteś, fajnie że przyjęłaś zaproszenie

[martyna byczkowska]
pada?

[quebonafide]
tak, mieliśmy dzisiaj deszczową piosnkę akurat
dobra, ściągam ten szlafrok i przebieram się i możemy…
i możemy lecieć, jeszcze ci pokaże tylko ten monolog, yy

[martyna byczkowska]
monolog?

[quebonafide]
nie, bo tego nie słyszałaś jeszcze, to jest monolog, yyy, który będzie leciał z off,u, w trakcie

[martyna byczkowska]
aha, ale… my go razem czytamy, czy…

[quebonafide]
nie, ja będę go czytał i on… yyy, i on będzie leciał w trakcie, w sensie będzie leciał w przerwie utworu, yyy
dobra, zaczynam

[lektor]
były momenty, że myślałem że już wszystko wiem o miłości
że przeżyłem każdą wersje, te wielką, tragiczną, tę uzależniającą i te, która cię zostawia na dnie
a potem przyszła ta, która niczego nie musiała, nie krzyczała, nie walczyła o uwagę, tylko, była
czasem jeszcze jej nie dowierzam, jakby ktoś podmienił scenariusz, jakbym miał rolę której nie umiem zagrać
bo teraz wszystko się dzieję naturalnie, powoli, cicho i tak codziennie, i tyle
ładne, ty to napisałeś?
tak, ja to napisałem, albo samo się napisało

[głos w tle]
albo to zrobicie teraz albo to się w ogóle nie wydarzy

[seba]
cześć kochani, no…

[martyna byczkowska]
co się dzieje?

[seba]
nie, nie, wszystko w porządeczku
słuchajcie, yyy
cześć, martyna

[martyna byczkowska]
no, część seba

[seba]
yyy, scena samochodowa, yyy
bardzo, bardzo inscenizacyjna, fajna, w klimacie
chciałbym żeby tutaj, zbudować taką atmosferę, wiecie
że, że, że, że, że… nic między wami nie ma
także, żeby tam nie było sugestii jakiś, jakiegoś… linku, porozumienia
absolutnie romansowych historii, żadnych takich, po prostu statycznie, na biało
zróbmy z tego takie grande finale, wiecie…
powodzenia

[martyna byczkowska]
dzięki

[quebonafide]
dobra, to co? ja się przebieram

[martyna byczkowska]
czyli… nie iskrzy

[quebonafide]
ja się przebieram…

[utwór 11: statek z lego]

[refren: quebonafide & martyna byczkowska]
czasem się nie da więcej nic zrobić
słuchałem serca częściej niż głowy
ale czasami coś ścina tak
jakby ktoś nami w bilard grał
chciałbym stąd uciec
zbudować statek z lego
wiedzieć, że już nie muszę
dłużej się bać niczego
i odpłynąć, odpłynąć daleko stąd

[zwrotka 1: quebonafide]
chyba sam sobie przeczę, niech będzie wam, że to chore
z tego się nie wyleczę, niech będzie, niech mnie pochłonie
chemia zalewa głowę, nie mogę się temu oprzeć
wspólnym krzykom, oh, gdy jest tak dobrze i na wszystko…
na wszystko
na wszystko
na wszystko
na wszystko

[refren: quebonafide & martyna byczkowska]
czasem się nie da więcej nic zrobić
słuchałem serca częściej niż głowy
ale czasami coś ścina tak
jakby ktoś nami w bilard grał
chciałbym stąd uciec
zbudować statek z lego
wiedzieć, że już nie muszę
dłużej się bać niczego
i odpłynąć, odpłynąć daleko stąd

[quebo wsiada do samochodu]

[zwrotka 2: quebonafide]
lekarze mi kazali nie ranić, unikać manii
ale mam inne plany, bo kocham być zakochanym
psycholem, romantykiem, co 100 dm~ów pisze
więc patrzę na nią w chacie ubraną tylko w mój t~shirt i na wszystko
na wszystko
na wszystko
na wszystko
na wszystko

[refren: quebonafide & martyna byczkowska]
czasem się nie da więcej nic zrobić
słuchałem serca częściej niż głowy
ale czasami coś ścina tak
jakby ktoś nami w bilard grał
chciałbym stąd uciec
zbudować statek z lego
wiedzieć, że już nie muszę
dłużej się bać niczego
i odpłynąć, odpłynąć daleko stąd

~aplauz~

[quebo jedzie na miejscu pasażera]

[mata]
(po burzy zawsze wyjdzie słońce, po nocy zawsze przyjdzie dzień, hm
ale działa to też odwrotnie, dlatego znowu boję się
choć jest dobrze, wiem
że w życiu wszystko jest ulotne i zapisuję je jak sen, huh
po burzy zawsze wyjdzie słońce, ale dzisiaj tu nie ma jej, hm
wiem, że dużo dzisiaj uśmie—)

[quebo wychodzi z samochodu i wchodzi do swojego domu]

[utwór 12: natrętne myśli]

[intro: quebonafide]
mieszkam pod warszawą, w domu z katedralnym sufitem o balijskim wnętrzu
przewaga drewna i duży ogród
wolałbym więcej betonu ale uznałem dom wtedy straciłby ciepło
nazywam się kuba grabowski
nastawiam budzik na 9:15, ale budzę się zawsze o 9:05 (prawie zawsze)
dzień zaczynam od postawienia prawej nogi po lewej stronie łóżka
tej samej na której zawsze śpię wbity w biały materac, o 8 stopniu komfortu z włóknami bambusa, który doskonale dopasowuje się do mojego ciała, reagując na jego temperaturę i wagę (tak przynajmniej było napisane w broszurze)
łykam garść leków i suplementów, [?], różaniec górski, żelazo organiczne, [?], cynk, potas, magnez, [?], taurynę, omega 3, witaminę b 12, koenzym q10, hormon młodości dhea, cholinę, inozytol, rhodiolę, kapsułkę kofeiny i d‐glukaran wapnia, który wspomaga glukuronidację (zapytaj kogo…)
co jeszcze?
najważniejsze: lamotrygina i sertralina, potem szybki prysznic
kosmetyków i żeli używam głównie koreańskich (kogo to kurwa obchodzi?)
nakładam na ręce jakiś krem do rąk, i na twarz jakiś krem do twarzy
mówią że wszystko jest przewidywalne, dopóki nieprzewidywalne się nie wydarzy
nie wiem kto tak mówi
następnie wykonuje telefon do mamy
jeśli słyszę w słuchawce jej spokojny głos, to siadam na krótką chwilę do pianina
medią społecznościowym staram się nie poświęcać zbyt wiele czasu
medią społecznościowym staram się nie poświęcać zbyt wiele czasu
chyba że mam akurat w tym jakiś interes, dodaj o tym tweeta
przez półtorej godziny pracuje, każdego dnia w innym zakresie ale zawsze popijając matcha latte
ostatnio polubiłem ten wariant z sokiem pomarańczowym
kubek zostawiam na podłodze
chociaż ostatnio polubiłem też wariant z sokiem pomarańczowym
następnie udaję się na serie spotkań towarzysko~biznesowych związanym z moim elektrycznym samochodem, wyprodukowanym w 2022 roku, przez pewną amerykańską markę, której bezinteresownie nie chcę robić reklamy (nikomu nie chcę robić reklamy)
wracam do domu i czeka na mnie pyszny wegański obiad…
naszą kucharkę anię która dba jednocześnie o to żeby nasze kwiaty miały…
w tym momencie mam dokładnie 2 godziny do treningu bo [?]
trening trwa 2 godziny… [?]
wieczór to czas dla rodziny i przyjaciół
dobrze zrobiła zmiana życia z koncertowego na biznesowy
gramy w przebiegłe wielbłądy i mam wrażenie że przyjaciółka mojej byłej dziewczyny ze mną flirtuje (a może to ja flirtuje z nią?)
a może to ja flirtuje z nią?
ostatnio przydarzył się wypadek i wylała na swoją bluzkę sok pomarańczowy
czy wiecie że większość wypadków przydarza się w domu?
około 23 przeważnie zbiera mnie na refleksję
zanim zakochałem się w dziewczynie z filmu autodestrukcyjnie przykrywałem mój lęk przed samotnością dziewczyną z modelingu która wyglądała świetnie ale jej głos brzmiał jak marek [?]
największym sztosie… (marek [?])
dziewczyną która projektuje wnętrza ale sama…
dziewczyną od prawa, która lubi zaliczać celebrytów (i zaliczać celebrytów)
tym razem ci się udało kasia (znowu)
dziewczyną od desingu, której okropne rzeczy…
… która produkuje dla mnie amatorskie p~rno
dziewczyny z pod mostu, nie dosłownie w przenośni
[?]
żeby zrozumieć że oksytocyna to mój ulubiony horror
muszę od tego odpocząć, postawić na ciszę, spokój
zamknąć się…
pobyć chwilę sam, zamknąć oczy i…
pobyć chwilę sam…
zabić… zabić…

[zwrotka: quebonafide]
zabić te natrętne myśli, głowię się czy dobrze robię, że wpuszczam do głowy wszystkich was
wiercą mnie jak u dentysty, ale postanowiliśmy, żeby znów wiał porywisty wiatr
chciałbym lekko liczyć kasę, zagrać dochodową trasę, potem tylko rzucić grzecznie pas
skończyć bogaty i passé, ale chcę być ponad czasem, więc to znów nie jest najlepszy czas
jak zabić te natrętne myśli? zacznę rysować komiksy, niech mnie wyrwie ze schematu coś
wciąż tylko blaski, no i błyski, spokój goni, jestem szybszy, w głowie trzymam jak beksiński mrok
choć mam już dosyć tej ambicji, chciałbym by procesor wystygł, pomysły rodzą pomysły, stop!
ah, nie wiem o co chodzi mi z tym, że wyciągam rzeczy z listy, które jeszcze mogą pójść na złom (wyłącz to!)

[outro: magda sobczak]
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów
natrętne myśli, natrętne myśli znów

[utwór 13: północ / południe]

[część i]

[zwrotka: quebonafide, quebonafide & ???]
choć mam w rękawie asy to wciąż gram szóstki kier
i ciągle nie mam klasy choć w tle leci nudny jazz
pomyślmy o problemach co były a ich nie ma
o sensie, o marzeniu, o istnieniu, o pragnieniach
o celu i o drodze, o chaciegpt
portfelu, samochodzie, może dziecku, które śpi
albo razem zgłupiejmy, odpalmy byle film
weźmy słoik nutelli i zamoczmy życie w nim

[refren: quebonafide, quebonafide & ???]
w mojej głowie bywa różnie
dziś to kocham całym mózgiem
cały bagaż, który niosę
co z tym zrobię? gdzie z tym pójdę?
w mojej głowie mieszka głos
już go ściszać nie zamierzam
czasem słychać piękny ton
czasem małpy na talerzach
w mojej głowie bywa różnie
wczoraj północ, dziś południe
chcę kontroli absolutnej
teraz wiem to bardzo złudne
w mojej głowie mieszka portier
już go zwalniać nie zamierzam
czasem mi otwiera furtkę
czasem zatrzaskuje sezam

[bridge: quebonafide & chór]
dzisiaj sklep zamknięty
dzisiaj sklep zamknięty
dzisiaj sklep zamknięty

[część ii]

[zwrotka: quebonafide, quebonafide & ???, agnieszka przekupień, quebonafide & chór]
czy wszystko to jest po coś, czy ktoś ma na to plan?
dokąd te nogi kroczą, chyba nie zrozumiem sam
pomyślmy o karierze, uznaniu demokracji
o tym, w co teraz wierzę i czy znowu nie mam racji
o wojnie i o życiu, tak jak mieliśmy kiedyś
nierówno pod sufitem, bo ktoś źle położył regips
albo o patologii, pogodzie, płycie sanah
o tym, co teraz zrobić i co za to dostać w zamian

[refren: quebonafide & ???]
w mojej głowie bywa różnie
wczoraj północ, dziś południe
chcę kontroli absolutnej
teraz wiem to bardzo złudne
w mojej głowie mieszka portier
już go zwalniać nie zamierzam
czasem zatrzaskuje furtkę
czasem mi otwiera sezam

[bridge: quebonafide & ???]
dzisiaj sklep otwarty
dzisiaj sklep otwarty
dzisiaj sklep otwarty
dzisiaj sklep otwarty

[refren: quebonafide & chór]
w mojej głowie bywa różnie (oh)
dziś to kocham całym mózgiem
cały bagaż, który niosę (oh, oh)
co z tym zrobię, gdzie z tym pójdę (oh)
w mojej głowie mieszka głos (mieszka głos)
już go ściszać nie zamierzam
czasem słychać piękny ton (piękny ton)
czasem małpy na talerzach

[przerwa instrumentalna]

[napis: “kochanej mamie, kuba”]

[outro: quebonafide]
yeah~he~he, yeah~he~he, yeah~he~he, yeah~he~he
yeah~he~he, yeah~he~he, yeah~he~he, he~he, he
he, na~na, na, na, na~na, na, na, na~na, na
na, na~na~na, na, na, na~na~na, na, na, na~na~na, na
na, na~na~na, na, na, na, hmm
no i tak bym to widział—

[outro]

[głowa quebo 1]
w jednym kawałku jest 7 czy 8, twarzy quebo

[głowa quebo 2]
tak

[głowa quebo 1]
ja mam wrażenie że… że on zamiast naszych głów wstawi swoje głowy

[quebonafide]
jeśli ten państwa nie przekonał, to może ten

[głowa quebo 2]
nie, do tego by się nie posunął, do tego…
wiadomo że to będą nasze głowy i będą nasze głosy, bo…

[głowa quebo 1]
nie wiem stary, ja mu nie ufam

[głowa quebo 2]
on powiedział, że jeżeli będą nasze twarze to nam zapłaci a jeżeli nie będzie naszych twarzy to nam nie zapłaci, więc…

[napisy końcowe]


Lirik lagu lainnya:

LIRIK YANG LAGI HITS MINGGU INI

Loading...